CAŁA JASKRAWOŚĆ

Biała firanka – Monika Szomko

Po Jakubie, który obdarzył publiczność błogą, pełną spokoju atmosferą, na scenie pojawiła się Monika Szomko. Całkowicie odwróciła bieg wydarzeń. I dzięki temu – odważnemu wejściu w drzemiącą w utworze dzikość – to wykonanie jest moją drugą perełką koncertową.

Tekst – wyjątkowo trudny, niemal psychodeliczny. Artystka otrzymała więc zadanie wyprowadzić widza z tej klaustrofobicznej atmosfery, nie uwalniając go od niej zarazem. W tym utworze najistotniejsza okazała się ekspresja – bez niej, utwór by nie istniał. A nie byłoby jej gdyby Monika Szomko sama nie przeszła drogi wyznaczonej przez Stachurę.

Mocno rockowe brzmienie, tonowane w przejściach, w fantastyczny sposób wynosiło całą narrację tworzoną przez Szomko. Dla mnie jest to interpretacja, która już teraz może stać się częścią spektakularnego projektu. Wykonaniu nic nie brakuje – ani różnorodności w linii melodycznej, ani techniki przejść, ani tym bardziej uzupełnienia w postaci wizuali, bo utwór i wykonanie okazują się na tyle absorbujące, że w zasadzie wyczerpują w pełni sens uchwycony pomiędzy wersami.

Na koniec wspomnę, że Monika, jako młoda Artystka, doskonale poradziła sobie z wyniesieniem utworu pomimo ogromnych trudności akustycznych. Sala, w której odbywał się koncert, nie uniosła tak mocnego brzmienia – rezonowała w sposób tragiczny! Szomko jednak nawet na chwilę nie zachwiała narracją – zmuszona była techniką wydobywania dźwięku (rejestr piersiowy) i dykcją tak rozdzielić dźwięki, aby tekst pozostał zrozumiały, ale jednocześnie nie uległ “posiekaniu”. Ogromne brawa za to!

Magdalena Jaroń

Źródło:
http://filozofiasztuki.pl/stachura/fbclid=IwAR3APpjrzEB3GmPxIBqJtBsJRDkWNJA6pzZNBOsgY5xI3G1mEzxgmLlu3rk